wtorek, 25 sierpnia 2015

Człowiek pech?

Witam Chude Panie!

W końcu chcąc zacząć normalnie żyć po tym całym wypadku i wogle, postanowiłam pojechać do najbliższego miasta z koleżankami na zakupy.
Czekałam na ten wyjazd kilka tygodni.
Wsiadam do autobusu. Zajęłam tyły z koleżankami. Ja siedzę od okna i widzę na szybie , centymetry od siebie osę, która fruwała przyklejona do szyby. Energicznie się odsuwam , gdyż nigdy mnie ani pszczoła, ani osa nie użądliły. Dziewczyny uspokajają, że one ot tak nie gryzą. Nie zdążyłam wyjechać z miasta a tu pod pachą czuję jakby ktoś mi krew pobierał. Strzepuje odruchowo, a tu w pół nieżywa osa wyskakuje mi z rękawa.
Nosz ku*wa? Serio?!
Dzwonie do mamy co mam robić. Nie wiemy czy uczulona jestem czy jak.
Sama wkurwiona na całą sytuację gdyż za 20 min ma pogrzeb z moim tatą rzuca słuchawką. Z jakieś 15 km za miastem wysiadam w szczerym polu i czekam na ojca. Wypad zaliczam do nieudanych.
Sobotnia impreza też wisi pod znakiem zapytania.
-" Pierwszej osobie której obiją mordę będziesz ty'' - ojciec litościwy


Moja psychika jest coraz bardziej zszargana. Zamknijcie mnie w domu-.-]
Przez tą całą sytuację, zjadłam parę hitów.

Od tej chwili - STAWIAM SOBIE WYZWANIE ----- >>> 260 kcal  ---  nie więcej.
DO 15 września !!! 
 Wyjątek przekroczenia limitu --- zasłabnięcie.

+ Ćwiczenia 20 min dziennie ( rozciąganie ) i brzuszki. 
Zainstalowałam sobie dodatkowo krokomierz który pokazuje mi ile spaliłam podczas chodu.

Trzymajcie kciuki bo zostało mało czasu do wycieczki jak i do pójścia do szkoły. 

Postanowiłam się codziennie rano ważyć. Z każdym postem będę wam sukcesywnie przedstawiać wyniki. 



 

niedziela, 23 sierpnia 2015

KaloriePro!

Witam Chudzinki

Na wstępie chciałabym gorąco polecić aplikacje którą niedawno odkryłam na swoim telefonie. Mianowicie KaloriePro!
Dzięki tej aplikacji możemy dodawać własne posiłki na każdy dzień, znajdują się tam praktycznie wszystkie produkty jakie sobie zapragniecie+ dania domowe, gotowe. Wpisuję liczbę gramów i przelicza mi na kcal. O dziwo są tam też prawie każde gatunki ryb ( po dorsza aż po mirune czy inne).
Dodatkowo pokauje ci ile potrzeba ćwiczeń na spalenie tego wszystkiego po wpisaniu wagi i wzrostu. Moje wybawienie :D

Bilanse:
Piątek przetrwałam ;D Udało mi się bez ani grama słodyczów.

Sobota :
Śniadanie:     bułka z ziarnami i serkiem - 161 kcal  
Obiad :          200 ml barszczu białego - 46 kcal 
Przekąska ( niestety mój ojciec to gamoń i nakupował słodyczy) : 1 ciastko hit - 68,18 kcal
powstrzymała mnie tak naprawdę mama  - kolacji nie jesz a ciastka to już tak? Moja córeczka jak sie dorwie to całą paczkę,. Dzięki Ci mamo :)
  =  275 kcal

Niedziela : 
 Śniadanie - 1 kanapka graham z 5g masła - 103 kcal 
Niestety na śniadanie muszę jeść masło by leki które biorę się wchłaniały, rozpuszczają się tylko w tłuszczach. ;/ 

Na obiad przewiduję barszczyku troszku.
Później jadę do babci mam nadzieję że nic nie zjem. Ona wpycha jak może - 'Ale dlaczego ty nie chcesz jeść u babci?''
Mam wsparcie w mamie - kobitka chodzi na fitness i te sprawy.
Mam nową motywację- idę w piątek na impreze :D 
I we wrześniu wyjazd za granicę. Trzeba się spiąć.
Mam w końcu internet w komórce. Będę częściej. Ostatnio tylko wi-fi. 




 

piątek, 21 sierpnia 2015

punkt krytyczny

Witam Was !! 😁


Środa minęła mi bardzo aktywnie. Mianowicie praktycznie cały dzień byłam w zoo i non stop chodziłam. Zjadłam niewiele 200 kcal.


Czwartek był troszkę nudniejszy. Wyszłam z koleżankami na wieczorny spacer. Zjadłam 340kcal. U mnie w bloku ktoś akurat umarł i zaczęłam dumać nad życiem i istnieniem ( ja - filozof).
Zaczęłam z tych nud czytać lektury. M.in. Cierpienia młodego Wertera. Młody samobójca. Zabijcie mnie 😣 i tak mam już doła..



PIĄTEK to istna nuda i kłótnia rodzinna. Straaszny dzień.
Bilans :
bułka z ziarnem i serkiem - 120 kcal
ryż 50g - 59 kcal
ryba- 80 kcal
=259kcal


Przeżywam właśnie punkt krytyczny. Przez ten cały zjebany dzień mam ochotę iść do sklepu by osłodzić sobie tą chwilę.
I ta piepszona reklama jakiegoś batona : " Daj się wyrwać rutynie z Kinder Pingui"
nie, nie, nie.


Potrzebuje motywacji. Zaraz zawale wszystko i będę cholernie żałować .

wtorek, 18 sierpnia 2015

Moje zdjęcie

W końcu odważyłam się zamieścić poniżej moje okropne nogi.

Bilans dziś :
bułka - 150 kcal
zupa- 100 kcal

Szybki krótki post, ale zawsze coś.
zamalowałam tło by ktoś się czasem nie zorientował. A wzór majtek też :) Jeszcze mama przypadkiem by tu wpadła a tu taka niespodzianka. Co to by było Matko Boska.

środa, 12 sierpnia 2015

Wypadek

Ta długa przerwa niestety nie była spowodowana kaprysem , czy zawalaniem bilansów.
Jakiś czas temu niestety zdarzył mi się dość poważny wypadek. Mianowicie potrącił mnie samochód. Połamane zęby, wstrząśnienie mózgu, złamany nos i przez miesiąc bezwład szyi. Dochodzę powoli do siebie. Minęło trochę czasu, myślałam o was non stop. Nie miałam odwagi napisać tego posta ze względu na tak długą nieobecność. Zapomniałyście o mnie? Mam nadzieje że nie odwaliłyście jakiejś głupoty i nadal jesteście na tym świecie :)
Waga w szpitalu dobijała nawet do 43. Ze względu na te zęby piłam tylko płynne rzeczy. Teraz na szczęście mam je odbudowane i zaczynam żyć normalnie.
Przynajmniej mogę chodzić w krótkich spodenkach i nie musze zakrywać ran na nogach po cięciach, bo po wypadku moje nogi i ręcę wyglądały jak po przecinarce mięsa. xD Zostały mi sińce na nogach i ślady. Wypadek przykrył samookaleczanie. Nawet pielęgniarki jak mnie przemywały to nawet słowem się nie odezwały. Jeden plus całej sytuacji :D
Mówiłam wam jak bardzo nienawidze tego trądziku i wogle. Zaczęłam przyjmować witaminę A doustnie. Tzw. izotretynoinę. Rok kuracji + badania co miesiąc ( sieją spustoszenie w organizmie) i podobno mam się wyleczyć. Działa cuda jak mówią. Ale jest to takie silne działanie , że idzie krew z nosa, skorupa na ustach, zapalenie spojówek. Bo to tak silnie wysusza. 

AKTUALNA WAGA : 46 i idzie w dół. 
Z bilansem przyjdę niedługo.

Oglądacie Pretty Little Liars? Dzisiaj finał, dowiemy się kim jest A ! :DD


piątek, 22 maja 2015

Nie ma to jak wrócić !!!!!

I"m Back with a new motivation !

Przez te miesiące wiele się zmieniło, ja sama się zmieniłam, otoczenie wokół mnie również ciągle się zmienia. Szkoła, nauka... zaliczanie przedmiotów do których już nigdy nie wrócę itd.
Za dwa tygodnie wystawianie ocen w mojej szkole, a potem laba. Choć jak ja już odliczam dzień po dniu to zostało mi 7 razy do szkoły. Już mam praktycznie wolne bo co musiałam zaliczyć to zaliczyłam i właśnie o to w tym momencie natchnęło mnie na powrót tutaj. Bo ta piękna waga jaka ukazała się tutaj (44,5) więcej się niestety nie pojawiła. A to wszystko dzięki Wam, u mnie w szkole, klasie nie mam za bardzo motywujących ludzi. Wręcz demotywujących, zamiast pomagać mi, dopingować w dążeniu do perfekcji to wręcz namawiają do żarcia. Gdzie się nie ruszę to wszyscy jedzą. Ostatnio przeszłam na dietę bezglutenową i bez nabiałową (?), gdyż od pewnego czasu a dokładniej od września nie mogę sobie poradzić z trądzikiem. Udręka, w wakacje taka piękna twarz bez ani jednej krostki. Poszłam od września do liceum i jak na złość. Nigdy tak mnie nie wysypywało, próbowałam wszystkiego ok. 800 zł poszło na kwasy i kosmetyczkę , niezliczone godziny u dermatologa, maści i innego gówna. I co i gówno -.- 
Jedyne co mi pozostało to ścisła dieta i tak o to państwu mówię że zaczęłam przez tydzień smarować twarz.... moczem, sikami , siuśkami, żółtym gównem w płynie -.- Do tego zostałam posunięta. Wypijam hektolitry wody po 3 butelki 1,5 litrowe ( by sie oczyszczać ) Jak na złość , co przyszło - okres . I dziękuje wszystko w pizdu. Ale teraz kończy mi się owa tragedia i w środę najpóźniej wracam do sików. -.- 
Co ja robie ze swoim życiem...

Dobra teraz czas na popisanie o tłuszczyku;
Trzymałam restrykcyjną dietę przez jakieś 3 ostatnie tygodnie wytrzymałam bez słodyczy, ale wczoraj tracą wszelką nadzieję na ładną twarz kupiłam sobie moje ulubione draże. Nadstan pryszczy - taki sam. 
A więc już głupieję...
Waga - chyba stoi, choć zauważyłam u siebie tak zwany syndrom kompulsywnego jedzenia. Jakby mnie opisywano tyle że nie jestem jakoś nadzwyczajnie kwadratowa. Potrafię się opychać przez 2 godziny - wieczorem -.- A od wstania z łóźka do godz. 15 nic nie jeść , ćwiczyć , biegać chudnąć 3 kilo, a przychodzi wieczór, rodzice opuszczają dom gdyż wychodzą na spacer z psem i zaczyna się krojenie chlebka, podjadanie wasy, wafli i to tonami. Ale już odkryłam w czym leży problem. Powiem tylko jedno , a konkretniej rzucę pewnym tytułem książki : ' Jak przestać się martwić i zacząć żyć'' - Dale Carnegie. 

Od jutra daje do wglądu bilanse :) O kocham to , bycie tu, potrafię złapać motywacje, ster i wziąć się za siebie. Mam tyle Wam do poopowiadania , że to mało. 
+ przychodzę z nowym wystrojem bloga :) 
Liczę że o mnie nie zapomniałyście. Bo ja o Wam nie. 







piątek, 13 marca 2015

Oficjalny wpis za tydzien.

pisze tylko żebyście sie nie martwiły, miał być wpis ze zdjęciami i wogle, ale odłożę to o tydzień. Miałam domowe problemy. Wszystko wyjaśnię wam za tydzień. Głodówka pół na pół była wiec przedłużam ją o tydzień. Buziaki *.*